środa, 19 sierpnia 2015

Rozdział 4

Daisy
Spojrzałam w stronę mężczyzny, który siedział naprzeciw mnie. Nasze spojrzenia na chwilę się skrzyżowały, przez co odwróciłam wzrok i spojrzałam na platynową blondynkę siedzącą obok bruneta.
- Co podać? - powtórzyłam pytanie, które zadałam kilka minut temu.
- Frappe i czekoladową muffinkę. - odpowiedziała wysokim tonem, blondynka patrząc wzrokiem, jakby chciała mnie zabić.

Tak, ja też się cieszę, że was widzę.

- Czarną kawę, bez cukru. - nadal czułam na sobie, spojrzenie jego czekoladowych oczu. Kiwnęłam szybko głową i skierowałam się w stronę ekspresu, gdzie zaparzyłam kawę i zrobiłam frappe. Na brązową tacę, położyłam filiżankę czarnej kawy, bez cukru i dużą szklankę wypełnioną frappe, obok napoi położyłam mały talerzy, z czekoladową muffinką i czarna słomkę. Wolnym krokiem podeszłam do stolika.
- Proszę, oto Państwa zamówienie. - powiedziałam z udawaną uprzejmością.
- Zobacz jakie, ona ma grube nogi. - powiedziała blondynka, gdy odeszłam. Chyba miałam tego nie usłyszeć.

Udław się tą muffinką. 

- Zamknij się Alex. - czyżby Liam mnie obronił. Wzruszyłam ramionami i usiadłam za ladą na krześle. Wyciągnęłam telefon i zaczęłam przeglądać różne portale społecznościowe.  Usłyszałam głośne fuknięcie i głośny odgłos szpilek. Spojrzałam w tamtą stronę i zobaczyłam jak platynowa blondynka szybkim krokiem opuszcza kawiarnie. Pokręciłam głową i wróciłam do poprzedniego zajęcia. Nad sobą usłyszałam głośne chrząknięcie, podniosłam głowę i zobaczyłam czekoladowe spojrzenie wpatrzone we mnie z rozbawieniem.

Jestem taka zabawna?

- Coś się stało? - schowałam szybko telefon do kieszeni i wstałam na równe nogi.
- Chciałem zapłacić za moje zamówienie. – ten głos, mogłabym słuchać go godzinami.
- To będzie 7 funtów. – uważnie patrzyłam na bruneta, gdy ten wyciągał swój portfel z kieszeni.
- Mógłbym cię odprowadzić? – spytał, patrząc na mnie  z szerokim uśmiechem na twarzy.
- Jestem samochodem.

Powiedziałam, jakby zawiedziona?

- Och. To do zobaczenia. - odpowiedział i wyszedł z kawiarni. Czy ja właśnie rozmawiałam z moim przystojnym ginekologiem? Chyba tak. Zaśmiałam się cicho i spojrzałam na godzinę w telefonie. Moja zmiana właśnie się skończyła.
- Daisy dziś ja zamknę. – powiedział szef, gdy zakładałam na siebie kurtkę. Kiwnęła głową na pożegnanie i wyszłam z kawiarni. Wsiadłam do samochodu i pojechałam do domu.
Jestem! – krzyknęłam i ściągnęłam kurtkę wraz z butami. Weszłam do salonu i rzuciłam się na kanapę, biorąc na kolana mojego MacBooka, który leżał na stole do kawy. Włączyłam telewizor na MTV i pogłośniłam do połowy. Kiwałam głową do nowej piosenki Justina Biebera  „What do you mean”. Stukałam w klawiaturę, przeglądając różne strony plotkarskie.
- Clark! – krzyknęłam, ale nie usłyszałam odpowiedzi. Wzięłam do ręki telefon i wykręciłam numer brunetki. Odebrała za trzecim sygnałem.
- Gdzie jesteś? – wypaliłam na początku, nie witając się.
- W supermarkecie, mamy pustą lodówkę. – odpowiedziała, w tle słyszałam różne głosy.
- Och, ok. Czekam w domu. – mówię i się rozłączam. Wróciłam do mojej poprzedniej czynności i tak spędziłam ten czas, czekając jarz Clark wróci, z supermarketu i będą mogła przyrządzić kolację.

sobota, 1 sierpnia 2015

Rozdział 3

Daisy
- Do widzenia. - powiedziałam i szybko wyszłam z gabinetu nie oglądając się za siebie. Moje policzki, zapewne wyglądały jak dojrzałe pomidory. Wyszłam z kliniki i wsiadłam do samochodu, kierując się w stronę centrum, do kawiarni w której pracuje.
- Jestem! - krzyczę, gdy przechodzę koło drzwi z napisem "KIEROWNIK", nie słyszę odpowiedzi, więc gdy moja ciekawość bierze górę i gdy chce otworzyć drzwi, słyszę z drugiej strony rozmowę. Kręcąc głową, podchodzę do szafki z napisem,

daisy <3

tak, sama pisałam tę karteczkę. Wchodzę na sale rozglądając się, nie panuje zbytnio duży ruch, więc ze spokojem siadam za ladą, czekając na klientów i tak spędzam czas do godziny dziewiętnastej. Jestem osobą, która zamyka, nie zawsze, ale czasem muszę się poświęcić. Wsiadam szybko do samochodu, ponieważ na dworze robi się coraz zimniej. Kierując się w stronę domu, podkręcam ogrzewanie, chociaż siedzę w kurtce i zwiększam głośność muzyki, pochodzącej z iPod'a.
- Wróciłam! - krzyczę i po przekroczeniu progu, ściągam natychmiastowo kurtkę wraz z butami. Przeczesuje palcami włosy i kieruję się w stronę kuchni z zamiarem, przygotowania kolacji, ponieważ znając życie Clark nic nie ugotowała. Zabrałam się do zrobienia spaghetti, ponieważ było to najłatwiejsze do przyrządzenia.
- Wiesz, że cię kocham. - usłyszałam cichy głosik za sobą, na co zaśmiałam się głośno i pokiwałam głową.
- Beze mnie byś, umarła. - uśmiechnęłam się sceptycznie w jej stronę i pokiwałam palcem.
- Twój tata dzwonił. - chyba zakrztusiłam się własną śliną.
- Co chciał? - burknęłam w jej stronę, odcedzając makaron.
- Pytał się, czy przyjedziesz na kolację, nie podał powodu. - spuściła wzrok na swoje dłonie.
- Pewnie znów, chce mi kolejną kobietę przedstawić. - wymamrotałam i zaczęłam robić sos do spaghetti.

***

- Mówię Ci, ten facet był taki dziwny. - zaśmiałam się, biorąc kolejny łyk wina i opowiadając brunetce o mojej "przygodzie" u ginekologa. - A jak powiedziałam mu, że jestem dziewicą, to myślałam, że mu będę szczękę z podłogi zbierać. - tym razem wybuchłam śmiechem tak, że z oczu poleciały mi łzy. Byłam wstawiona. Ba ja już, byłam pijana. Razem z brunetką pijemy już drugą butelkę wina.
- Boże. - brunetka zawtórowała mi i również wybuchła głośnym śmiechem.
- Musimy iść spać, bo, jutro nie wstaniemy. - zachwiałam się lekko, gdy wstałam z kanapy, a świat przed oczami zaczął mi się rozmazywać. - Tak to już, odpowiednia pora, by, iść spać.

***

Mój piękny sen przerwał budzik, jęknęłam w poduszkę, czując skutki wczorajszego wina. Nie mając wyboru, rozciągnęłam swoje ciało, siedząc w łóżku i rozejrzałam się po pokoju. Postawiłam stopy na zimy panelach podłogowych i szybszym krokiem pokierowałam się w stronę garderoby z której wzięłam, czystą kremową bieliznę oraz czarne legginsy i czarną bluzę z białym napisem "YOUNG & FREE". W łazience wzięłam szybki prysznic i umyłam twarz. Nałożyłam lekki makijaż, by, zamalować wczorajsze "picie", jeżeli mogę tak to nazwać. Włosy wyprostowałam prostownicą
i gotowa wyszłam z łazienki. W pokoju znalazłam moją torebkę, do której spakowałam, rzeczy potrzebne mi na dzisiejsze wykłady. Przejrzałam się w lustrze

Wyglądam dobrze

i z nastawieniem, że nie wyglądam jak gówno wyszłam z pokoju. Szybszym krokiem weszłam do kuchni i zabrałam z lodówki mój ulubiony jogurt pitny. Przed wyjściem "dosłownie" na dwór, ubrałam moją skórzaną kurtkę wraz z czarnymi conversami za kostkę. Zatrzasnęłam za sobą drzwi
i lekkim truchtem pokonałam, dzielącą mnie odległość do samochodu. Przeczesałam włosy palcami
i odpaliłam samochód kierując się w stronę uniwersytetu. Przebierałam nogami, czekając na koniec ostatniego wykładu, by, móc pojechać do kawiarni i po pracy wrócić do mieszkania. Jak dobrze, że dziś piątek i nie muszę jutro ani pojutrze pokazywać się ani na uniwersytecie ani w kawiarni. Gdy wykładowca ogłosił, że to koniec wykładów na dziś, prawie, że biegiem opuściłam salę wykładową
i wywalając się praktycznie przez próg drzwi "wejściowych/wyjściowych", "wbiegłam" z radością wypisaną na twarzy do auta.
- Jestem! - uśmiechnęłam się do kierownika, gdy wychodził z gabinetu. Ściągnęłam kurtkę i zawiązałam fartuszek.
- Możesz iść odebrać tamto zamówienie? - spytał Chris, wskazują w stronę jakiejś pustej blondynki i bruneta. Kiwnęłam głową i wolnym krokiem zaczęłam, kierować się w stronę wskazanego przez Chrisa stolika.
- Dzień dobry, co podać... - och kurwa.

Właśnie w tym momencie, możecie przyjść i zobaczyć jak to ja, z otwartą buzią i oczami wyglądającymi jak pięciozłotówki, patrzę na siedzącego przede mną mojego ginekologa, wraz
z tępą i pustą blondynką.



Rozdział dupy nie urywa i jest pisany w nocy.
Przepraszam za opóźnienia.
Chciałabym zacząć pisać nowe ff.
Myślałam o wampirach/wilkołakach.
Napiszcie jakie opowiadanie chcielibyście, przeczytać i z kim w roli głównej.
I jaką tematykę chcielibyście.