Spojrzałam w stronę mężczyzny, który siedział naprzeciw mnie. Nasze spojrzenia na chwilę się skrzyżowały, przez co odwróciłam wzrok i spojrzałam na platynową blondynkę siedzącą obok bruneta.
- Co podać? - powtórzyłam pytanie, które zadałam kilka minut temu.
- Frappe i czekoladową muffinkę. - odpowiedziała wysokim tonem, blondynka patrząc wzrokiem, jakby chciała mnie zabić.
Tak, ja też się cieszę, że was widzę.
- Czarną kawę, bez cukru. - nadal czułam na sobie, spojrzenie jego czekoladowych oczu. Kiwnęłam szybko głową i skierowałam się w stronę ekspresu, gdzie zaparzyłam kawę i zrobiłam frappe. Na brązową tacę, położyłam filiżankę czarnej kawy, bez cukru i dużą szklankę wypełnioną frappe, obok napoi położyłam mały talerzy, z czekoladową muffinką i czarna słomkę. Wolnym krokiem podeszłam do stolika.
- Proszę, oto Państwa zamówienie. - powiedziałam z udawaną uprzejmością.
- Zobacz jakie, ona ma grube nogi. - powiedziała blondynka, gdy odeszłam. Chyba miałam tego nie usłyszeć.
Udław się tą muffinką.
- Zamknij się Alex. - czyżby Liam mnie obronił. Wzruszyłam ramionami i usiadłam za ladą na krześle. Wyciągnęłam telefon i zaczęłam przeglądać różne portale społecznościowe. Usłyszałam głośne fuknięcie i głośny odgłos szpilek. Spojrzałam w tamtą stronę i zobaczyłam jak platynowa blondynka szybkim krokiem opuszcza kawiarnie. Pokręciłam głową i wróciłam do poprzedniego zajęcia. Nad sobą usłyszałam głośne chrząknięcie, podniosłam głowę i zobaczyłam czekoladowe spojrzenie wpatrzone we mnie z rozbawieniem.
Jestem taka zabawna?
- Coś się stało? - schowałam szybko telefon do kieszeni i wstałam na równe nogi.
- Chciałem zapłacić za moje zamówienie. – ten głos, mogłabym słuchać go godzinami.
- To będzie 7 funtów. – uważnie patrzyłam na bruneta, gdy ten wyciągał swój portfel z kieszeni.
- Mógłbym cię odprowadzić? – spytał, patrząc na mnie z szerokim uśmiechem na twarzy.
- Jestem samochodem.
Powiedziałam, jakby zawiedziona?
- Och. To do zobaczenia. - odpowiedział i wyszedł z kawiarni. Czy ja właśnie rozmawiałam z moim przystojnym ginekologiem? Chyba tak. Zaśmiałam się cicho i spojrzałam na godzinę w telefonie. Moja zmiana właśnie się skończyła.
- Daisy dziś ja zamknę. – powiedział szef, gdy zakładałam na siebie kurtkę. Kiwnęła głową na pożegnanie i wyszłam z kawiarni. Wsiadłam do samochodu i pojechałam do domu.
- Jestem! – krzyknęłam i ściągnęłam kurtkę wraz z butami. Weszłam do salonu i rzuciłam się na kanapę, biorąc na kolana mojego MacBooka, który leżał na stole do kawy. Włączyłam telewizor na MTV i pogłośniłam do połowy. Kiwałam głową do nowej piosenki Justina Biebera „What do you mean”. Stukałam w klawiaturę, przeglądając różne strony plotkarskie.
- Clark! – krzyknęłam, ale nie usłyszałam odpowiedzi. Wzięłam do ręki telefon i wykręciłam numer brunetki. Odebrała za trzecim sygnałem.
- Gdzie jesteś? – wypaliłam na początku, nie witając się.
- W supermarkecie, mamy pustą lodówkę. – odpowiedziała, w tle słyszałam różne głosy.
- Och, ok. Czekam w domu. – mówię i się rozłączam. Wróciłam do mojej poprzedniej czynności i tak spędziłam ten czas, czekając jarz Clark wróci, z supermarketu i będą mogła przyrządzić kolację.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz